Manewr strategiczny
Wywiadowcy wroga nie próżnowali. Trzeba było mieć się na baczności i nie lekceważyć zagrożenia. Z tego powodu wszystko zostało przewiezione ciężarówkami w środku nocy, choć i tak było wiadomo, że te środki ostrożności mogą okazać się niewystarczające.
Na miejscu rozstawiono dużo wcześniej wielkie hale namiotowe. Zrobiono to przed czasem, by nikt nie skojarzył, że te hale namiotowe mają służyć za miejsca składania nowego sprzętu bojowego. Teraz, gdy już wszystko znalazło się na miejscu, plandeki okrywały poszczególne elementy i skrzynie z częściami. Jeszcze tego samego dnia, wojskowi inżynierowie zabrali się za składanie sprzętu. Generał uważał, że to dobry manewr strategiczny. Nie był jednak człowiekiem naiwnym. Wiedział, że hale namiotowe przyciągną uwagę nieprzyjaciela. Liczył jednak na to, że wróg nie spodziewa się tego, co ostatecznie się z nich wyłoni.
Po trzech dniach zakończono montaż. Teraz zwinięto hale namiotowe, ale stojące wozy i maszyny bojowe nadal okrywały maskujące plandeki. Miano je zdjąć dopiero w ostatnim momencie i zyskać dzięki temu miażdżącą przewagę. Wróg postanowił uderzyć. Wolał doprowadzić do otwartej konfrontacji niż czekać w niepewności. Gdy nieprzyjacielskie wojska podeszły pod obóz, zrzucono plandeki. Dopiero teraz dowódcy wroga zorientowali się jak wieki błąd popełnili.
